Wrzucone 16.01.
Tak, kondon, słyszałem wyraźnie. Chociaż facet był jeszcze wyraźniej podchmielony i swoje złote myśli rozrzucał ochoczo gdzieś przy końcu wagonu.
Tak, kondon, słyszałem wyraźnie. Chociaż facet był jeszcze wyraźniej podchmielony i swoje złote myśli rozrzucał ochoczo gdzieś przy końcu wagonu.
Niby różnica między „n” a „m” w wymowie niewielka, zwłaszcza, kiedy jedna z tych liter zamyka wyraz, ale tak się przecież mówiło. Chociaż, każdy z nas, przynajmniej tych wykształconych... motorowych - tak, „A ty co, myślisz, że jak po maturze, to... ”, się słyszało - wiedział, jaka jest prawidłowa pisownia.
Jednak nikt mi nie powie, że za moich czasów - czyli przed 1987, kiedy wyjechałem - był świadomy pisowni tego, co chchuligani spellowali* „huj”. Tak się przecież pisało.
Tak dokładnie nie pamiętam, ale na pewno zdarzyło mi się kiedyś wyrazić moje frustracje wobec takiego, czy inn...ej nauczycielki, i dałem temu wyraz na ściance szkolnej ubikacji, ale tak, to były głównie panie, a co do pisowni obraźliwego słowa na ich cześć nigdy nie było wątpliwości...
Tak że, kiedy po raz pierwszy w jakimś komentarzu zobaczyłem „a chuj ci do tego”... Nie, to nie było skierowane do mnie, i całe szczęście! Bo, znając siebie, od razu bym chchamowi odpalił: „A ty co, w szkole nie nauczyli nawet jak sie „huj” pisze? Hehe ;)))” itd.
(Smutne) efekty życia na obczyźnie i braku kontaktu z ojczystą kulturą.
–-----------------
* spelling - pisownia. W tym kontekście nic innego mi nie pasowało...
No comments:
Post a Comment